Wczytuję dane...

Mity dotyczące samoobrony

Obecnie coraz więcej osób decyduje się na ukończenie kursu samoobrony lub szkolenia z zakresu podstawowych technik obronnych. Nabyte umiejętności mogą zostać wykorzystane w momencie, gdy staniemy się ofiarą napaści – dzięki odpowiednim unikom i ciosom jesteśmy w stanie albo obezwładnić przeciwnika, albo przynajmniej zapewnić sobie czas na ucieczkę. Czy wiemy jednak wszystko na temat samoobrony? Oto kilka popularnych stwierdzeń, które mają niewiele wspólnego z prawdą.



Nie rozmawiaj, nie krzycz

Niektóre osoby, spotykając na swej drodze napastnika, który wstrzymuje się z zadaniem ciosu, próbują rozpocząć z nim rozmowę. Uspokajają, chcą uświadomić, że przeciwnik jeszcze może naprawić swój błąd, zaczynają opowiadać o moralności i usiłują nawoływać do sumienia drugiej strony. Niestety, taka postawa nie przyczynia się do dobrowolnego odstąpienia od ataku, ponieważ napastnik zazwyczaj ma zupełnie inne standardy moralne. Żadnego efektu, co ciekawe, nie przyniosą na ogół również próby krzyku czy wzywania pomocy – ludzie coraz częściej przechodzą obojętnie obok rozgrywających się scen napaści, udając jednocześnie, że nie widzą zaistniałej sytuacji i próbując tym samym obciążyć odpowiedzialnością kogoś innego. Według przeprowadzonych badań im więcej ludzi znajduje się w pobliżu, tym mniejsza szansa, że ktoś ruszy na pomoc – zadziała tzw. syndrom odpowiedzialności rozproszonej.



Cel i precyzja

Jeśli odpieramy ataki przeciwnika, nie powinniśmy koncentrować się na tym, by sprawić mu ból. Dużo ważniejsze jest, by zranić napastnika lub w inny sposób uniemożliwić mu dalszy atak. Z kolei do zadania skutecznych ciosów nie zawsze potrzebna jest ogromna siła czy wysportowana sylwetka; wystarczy, że nauczymy się, gdzie znajdują się na ciele newralgiczne punkty. Nawet lekki, ale dobrze wymierzony cios, może w ten sposób okazać się dużo skuteczniejszy niż siłowanie się z przeciwnikiem. Warto pamięć również o tym, by ataki lub kontrataki przez nas wykonywane były przede wszystkim celne – mniejszą rolę odgrywa w tym wypadku styl i technika samego ciosu. Nie sugerujmy się zatem widowiskowymi chwytami prezentowanymi przez mistrzów sztuki walki; w wypadku prawdziwego zagrożenia nie ma czasu na misterny, długi i skomplikowany atak.

Idź za ciosem

Wciąż pokutuje pogląd, że należy się wyłącznie bronić – czyli odpierać ataki napastnika, zasłaniać się, nie dopuścić do tego, by przeciwnik zadał nam poważne obrażenia. Jest to błąd, który może nas dużo kosztować – w sytuacji, gdy staniemy się ofiarą napaści, sami powinniśmy przejść do ataku. Zbyt wiele osób dostosowuje się również do rytmu walki narzuconego przez napastnika; nie cofajmy się, jeśli on zrobi krok do przodu, bo gwarantuje mu to swobodę wykonywania kolejnych ciosów. Warto, jeśli skupimy się również na atakowaniu jednego, wybranego punktu na ciele przeciwnika – szansa, że dzięki temu zranimy go na tyle poważnie, by nie był w stanie dalej z nami walczyć, jest znacznie większa. Pamiętajmy także o tym, że fakt, iż to my jesteśmy ofiarami napaści, nie stawia nas na przegranej pozycji.


Przeczytaj również

Najprostsze sposoby na obronę 

Twoje bezpieczeństwo zależy od... właściwej postawy

Kubotan. Odpowiednia broń dla kobiet?

Google+